Kobiety od zawsze pragnęły być piękne i atrakcyjne dla płci przeciwnej. Nawet te, które uchodziły za idealne znajdywały w sobie wady. Dlatego od zarania dziejów stosowały różne zabiegi mające je upiększyć. Już w starożytnym Egipcie przejawiała się tendencja do mocnego makijażu. Mimo to, codzienna pielęgnacja i powrót, po dość długim okresie, do kąpieli i mycia się w wodzie nastąpił dopiero w XIX wieku. Nie dajmy się jednak zwieść. Początki dbania o siebie i chęć upiększania miały tragiczne skutki.
Zacznijmy może od przedstawienia ówczesnego ideału. Według dziewiętnastowiecznych standardów kobieta powinna być blada, oblana lekkim, różanym rumieńcem, zachwycać idealną, smukłą sylwetką, mieć ciemne oczy ukryte za gęstymi, długimi rzęsami i włosy poskręcane w loki.
Oczywiście nie każda kobieta mogła sprostać temu modelowi ze względów biologicznych. Dlatego na rynku co chwila pojawiały się nowe specyfiki, które miały przybliżyć kobiety do ideałów.
![]() |
| Madame Recamier - dziewiętnastowieczny ideał |
OCZY
Uważane przez wielu za zwierciadła duszy. Nic dziwnego, że kobiety pragnęły za wszelką cenę sprawić, aby wydawały się większe, a rzęsy, które je okalały, gęstsze, dłuższe, ciemniejsze. Dlatego do oczu używały specjalnych płynów czyszczących, które dodatkowo miały poprawiać wzrok, a aby odpowiednio się błyszczały i zwracały uwagę wkrapiano w nie sok z cytryny albo zażywano belladonnę (trujące zioło!). Na rzęsy natomiast lano kropelki gorącego wosku dla efektu "sztucznych rzęs".
Te zabiegi często kończyły się odczepieniem rogówki i trwałą ślepotą.
![]() |
USTA
Przy malowaniu ust wzorowano się na antyku (same nazwy to sugerowały - Beaume a l'Antique). Kobiety używały specjalnych balsamów, które miały zapobiegać suchości, pęknięciom oraz nadawać lekkiego połysku.
Prawdziwa szminka narodziła się dopiero pod koniec wieku - w 1883 roku. Odbiegała jednak od obecnej pod wieloma względami. Pałeczkę do malowania ust, jak wtedy ją nazywano, robiono z pszczelego wosku, łoju jelenia i olejku rycynowego. Nie miała też żadnego opakowania. Po prostu zawijało się ją w kawałek bibuły. Trzeba przyznać, że nie była zbyt higieniczna.
![]() |
SKÓRA TWARZY
Pudry, płyny i środki mające na celu usunięcie przebarwień stosowane w poprzednim wieku nadal nie wyszły z obiegu. Do ich produkcji stosowano rtęć, ołów i kredę. Nic dziwnego, że już młode, niezamężne dziewczyny miały poważne problemy skórne. Problem nie dotyczył jednak tylko cery. Używanie owych preparatów w najlepszym wypadku skutkowało utratą włosów, w najgorszym życia.
Najbardziej znanym kosmetykiem tego typu był Lioton Gowlanda. W swej opowieści "Perswazje" uwieczniła go nawet Jane Austen. Dopiero po pewnym czasie okazało się, że w jego skład wchodził chlorek rtęci, który skutecznie podtruwał kobiety.
Fałdy i zmarszczki maskowano natomiast grubą warstwą bieli ołowianej i kredy, które funkcjonowały pod francuską nazwą blanche, czyli bielidło. Koniec końców szkodziły jeszcze bardziej skórze podrażniając ją i niszcząc.
Nic jednak nie mogło równać się z arszenikiem. Mówi się, że wiktoriańska Anglia tonęła w nim. Mieszany z kredą i octem był konsumowany przez kobiety niczym obiad przez wygłodzonego żebraka. Ponieważ w wyniku zatrucia kobiety bladły (alabastrowa karnacja była na wagę złota) uważano go za skuteczny. Na jego negatywy zwrócono dopiero uwagę, gdy zatruło się nim ponad 200 osób, ponieważ producent słodyczy przez pomyłkę umieścił w nich arszenik. Z życiem pożegnało się wówczas 20 osób.
(Ciekawostka: Arszenik zażywali również panowie. Wierzono, że pomaga on z problemami natury seksualnej. Łatwo przewidzieć jakie były wyniki kuracji.)
![]() |
ZĘBY
Do spraw higieny jamy ustnej podchodzono bardzo poważnie. W "Przewodniku dla dam, czyli rad dla płci pięknej" z 1884 roku autor piszę za nic świeżość, przyjemność rysów ust, jeżeli zęby są obarczone nieczystym mułem, który robi wstręt widokowi i powonieniu. Następnie radzi jak dbać o zęby: nie czyść zębów szczoteczką, bo gdy pooddzierasz dziąsła od kości, tedy ci z gęby nieznośnie cuchnąć będzie. Najlepiej uczynisz, jeżeli z rana i wieczorem, a także po każdym jadle czystą wodą gębę wypłuczesz, jeśli palca zamiast szczotki używać będziesz.
Niektórzy podchodzili do tego bardzo poważnie i płukali zęby na koniec posiłku, a wodę wypluwali do talerzy.
![]() |
Nie wszyscy wierzyli jednak w działanie samej wody. Wiele osób stosowało szczoteczki, na które nakładano pastę robioną z cukru, węgla w proszku, kredy i cynamonu.
Dziś już wiemy, że pożywką dla bakterii jest cukier, więc mycie nim zębów nie jest najlepszym pomysłem.
Tępiono również krzywe, zachodzące na siebie zęby. W tym celu piłowano zęby poprzecznie, co, jak zapewniano, było "bezbolesne i nie obruszało szczęki".
WŁOSY, DŁONIE I PAZNOKCIE
Były to jedne z najmniej szkodliwych zabiegów, o ile najbezpieczniejsze.
Włosy myto szamponami zrobionymi z żółtek i koniaku/wina/brandy. Miało to swoje uzasadnienie. Żółtka sprawiały, że włosy były bardziej błyszczące, a koniak pomagał pozbyć się nagromadzonego tłuszczu i pozostawiał przyjemny zapach. Rozdwajaniu końcówek zapobiegano miksturą z pokrzywy, soku cytryny i octu jabłkowego. Natomiast siwe włosy farbowano henną, która świetnie maskowała oznaki starości.
Mało kto wie, że sławna księżna Sisi, uważana za jedną z piękniejszych kobiet również farbowała swoje włosy.
![]() |
| Cesarzowa Sisi |
Dłonie, które musiały być gładkie jak u rzeźby smarowano specjalnymi balsamami (do produkcji używano m.in. spermacetu, czyli tłuszczu z głowy kaszalota), a paznokcie wybielano skórką cytrynową.
SYLWETKA
Poza twarzą i typowymi atrybutami kobiecości takimi jak włosy czy zadbane dłonie, kładziono również nacisk na posturę. Idealna kobieta powinna mieć talię osy i kształtem przypominać klepsydrę. Aby to osiągnąć, kobiety były zmuszone nosić gorset. Był on dość niewygodny i niebezpieczny. Przed założeniem gorsetu należało wypuścić całe powietrze z płuc, tak aby maksymalnie pomniejszyć ich objętość. Następnie osoba trzecia (nie można było go założyć samemu) sznurowała go jak najciaśniej.
![]() |
Zbyt ciasno zawiązane gorsety prowadziły do niedotlenienia organizmu i częstych omdleń. Dlatego kobiety, które osiągnęły już swój cel życiowy (czytaj wyszły za mąż) czasami odchodziły od nich i preferowały wygodniejszy ubiór.
Nie brakowało również dziewczyn w wieku nastoletnim, które po prostu się głodziły. Odmawiały przyjmowania posiłków w przekonaniu, że głodujące dziewczęta obdarzone są nadzwyczajnymi mocami i zdolnością przepowiadania przyszłości. Ta próba zwrócenia na siebie uwagi, najczęściej kończyła się zaawansowaną anoreksją i śmiercią.
Dzisiaj teoretycznie wiemy, co znajduje się w składnie kosmetyków, które używamy. Jednak nasze podejście do urody nie zmieniło się za bardzo. Wiele osób używa szkodliwych, tańszych zamienników, stosuje diety, które wyniszczają organizm, przechodzi zagrażające życiu operacje plastyczne. Dowodzi to temu, że pomimo upływu czasu, człowiek wciąż dąży do ideałów, które utrwaliły się w naszej podświadomości, i które są tak naprawdę ludzkim wymysłem niemożliwym do zrealizowania.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz